środa, 31 grudnia 2014

Rocznica bloga

Annyeong!!

   Ten post miał być już wczoraj, ale kompletnie o nim zapomniałam. A więc już 101 dni minęło od założenia tego bloga. Chciałam Wam bardzo podziękować za to, że tu zaglądacie i czytacie moje wypociny (nadal się temu dziwię). Chcę też podziękować tej (niestety) jednej osobie, która komentowała niektóre posty. Oby w nowym roku trochę więcej się tu działo, a Wy choć odrobinę się udzielali.
   Tak więc życzę Wam samych przyjemności w 2015 i żebyście z radością wchodzili na tego bloga (tak, wiem, to też ode mnie zależy).

   A na zakończenie piosenka :)





   I jeszcze jedno: Wszystkiego Najlepszego PSY!! No to do zobaczenia w przyszłym roku.

wtorek, 23 grudnia 2014

Święta!!

   No więc tak. Jutro wigilia i chciałam wszystkim życzyć zdrowych i rodzinnych świąt, udanego sylwestra i jak najlepszego nowego roku. Żeby wszystkie wasze marzenia jak najszybciej się spełniły, a życie nie sprawiało Wam przykrości. Trochę krótki ten post, ale już nie mam na niego więcej pomysłów. Na zakończenie jeszcze piosenka, w której się wręcz zakochałam. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.



Piękny głos...


   Aha, jeszcze jedno. Co do opowiadania, to... postaram się jak najszybciej napisać kolejny rozdział :) Tak jakoś wyszło, że zaczęłam pisać jeszcze siedem (jakby to powiedzieć) oneshotów (?) i sama nie wiem, nad którym mam się zastanawiać. Heh, do opowiadania niby mam już całą historię w głowie, ale przez to, że postanowiłam dodać tą część z Taeminem, muszę wymyślić, co tam będzie się działo. Ale nie martwcie się. Będę miała teraz dużo czasu wolnego (o ile nie wciągnę się w jakąś dramę), więc trochę popiszę. A teraz zmykam robić ozdoby na choinkę. Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego i smacznego jedzenia!! :D

środa, 10 grudnia 2014

Rozdział 35

Hejka!

   Nareszcie wzięłam się do roboty i coś napisałam. Ten rozdział (jak i następny) jest lekkim odejściem od tematu, ale napisałam go na prośbę kuzynki. Taa... tylko cicho wspomniała, że mogłoby się tam coś z nim znaleźć. A więc z dedykacją dla Ciebie, Asiu. Mam nadzieję, że ci się spodoba (jak już wspomniałam, będziesz musiała poczekać na jeszcze jeden rozdział z tym związany). I chciałam jeszcze wspomnieć (jest to też napisane w zakładce "bohaterowie"), że członkowie SHINee zostali odmłodzeni o 3 lata (bo inaczej trochę dziwnie by to wyglądało...). Także miłego czytania.


-Wow!! Jesteście naprawdę niesamowici. I te przewroty w środku...
-To kiedy debiut? - spytała zaciekawiona Asia.
-Wiesz, tak formalnie, to nie jesteśmy jeszcze zespołem.
-Racja... Ale pewnie długo czekać nie będziecie.
Jeszcze chwilę pogadaliśmy i rozeszliśmy się do domów. Nie musiałam długo czekać na jakiś kontakt z zewnątrz. Zadzwonił do mnie prezes, który zdawał się być bardzo zadowolony.
-Wykonaliście dużo świetnej roboty. Na zakończeniu wypadliście bezbłędnie.
-Kamsahamnida.
-Ale nie dzwonię tylko po to, żeby pogratulować. Chciałabyś poznać jakieś zespoły? - trochę się zdziwiłam.
-Tak, ale...
-Popytam się ich menadżerów, czy znajdą trochę czasu na spotkanie z wami. Więc kogo chciałabyś poznać?
-Na pewno GOT7, BTS i CNBLUE.
-Dobrze. Zobaczę, co da się zrobić. - rozłączył się.
-O co chodzi? - spytała Asia.
-A co cię to interesuje? Ładnie tak podsłuchiwać?
-Oj, no weź. Jak słyszę nazwy zespołów, mój słuch od razu się wytęża. Więc o co chodzi?
-Prezes postara się załatwić nam spotkania z zespołami.
-Chincha?!
-Ne.
-Ale super. A ja?
-Pewnie pójdziesz razem z nami. Przecież cię nie zostawię.
Już następnego dnia prezes podał mi wszystkie daty spotkań. Wyszło na to, że będą się one ciągnęły przez całe wakacje. Niestety CNBLUE miało cały grafik zajęty.
-Kto jest pierwszy na liście? - zaciekawiła się Asia.
-Tylko nie biegaj z krzykiem po mieszkaniu, kiedy ci powiem.
-Postaram się.
-SHINee.
Zastygła w bezruchu z otwartą buzią. Zaczęłam się z niej śmiać.
-Żartujesz sobie ze mnie. - naburmuszyła się.
-Ani. I mam na to dowód. - pokazałam jej kartkę, na której wszystko zapisywałam, a ona wyszczerzyła się.
-Jesteś najfajniejszą i najukochańszą kuzynką, jaką mogłabym sobie wymarzyć.
-Wiem.
Mniejsza z zespołem. Asia od dłuższego czasu jest wręcz zakochana w maknae. Nic, tylko trąbi o nim przez cały czas. Dobrze, że nie stała się sasaeng. Choć mało jej brakuje, bo wie o Taeminie chyba wszystko. Ale nie jest typem człowieka, który prześladuje innych. Wie, że oni też potrzebują odrobinę prywatności.
W dniu umówionego spotkania wstałyśmy wcześnie i wyszłyśmy, wpierw kierując się w stronę pozostałych. Gdy zebraliśmy się już wszyscy, ruszyliśmy do dormu pierwszego zespołu. Siedzieliśmy tam dobre parę godzin i przez cały ten czas Asia wpatrywała się w Taemina jak w obrazek. Kiedy on spoglądał w jej stronę, od razu uciekała wzrokiem. Wyglądało to strasznie zabawnie. Dowiedzieliśmy się od chłopaków wielu przydatnych rzeczy.
Po powrocie do mieszkania obie byłyśmy zmęczone, choć Asia ciągle się uśmiechała. Chyba nawet o tym nie wiedziała, bo totalnie się wyłączyła. Nie sądziłam, że aż tak przeżyje spotkanie z NIM. Miałam z niej całkiem niezły ubaw.
Po niedługim czasie zadzwonił mój telefon. Nieznany numer. Kto mógł dzwonić o tej godzinie?
-Yeobeoseyo?
-Cześć, tu Taemin.
-Aa... cześć. Skąd masz mój numer?
-Ubłagałem menadżera, żeby się o niego dowiedział. - zaśmiałam się.
-Po co dzwonisz po zaledwie... dwóch godzinach?
-Mam problem i nie wiem, jak go rozwiązać. Miałem nadzieję, że mi z nim pomożesz.
-O co chodzi?
-O Asię.
-Poczekaj chwilę.
Dla bezpieczeństwa ulotniłam się do sypialni, żeby przypadkiem dziewczyna czegoś nie słyszała. Chociaż i tak wątpiłam, że będzie zwracać na cokolwiek uwagę. Zapowiadało się ciekawie.
-Możesz już mówić.
-Chodzi o to, że... polubiłem ją. Co prawda za wiele o niej nie wiem, ale bardzo chciałbym się dowiedzieć, jaka jest.
-Chincha?
-Ne. Ale nie wiem, jak jej o tym powiedzieć.
-O to się nie martw. Podobasz się jej już od dłuższego czasu. A teraz siedzi i cały czas myśli o tobie.
-Chincha?
-Haha, ne.
-Tyle, że... jest problem, jeśli chodzi o wytwórnię. Nadal mamy zakaz randkowania.
-Ahh... zupełnie tego nie rozumiem. To jest ograniczanie ludzi.
-Mi to mówisz?
-Reszta zespołu o tym wie?
-Ani... Nie wiedziałem, jak zareagują.
-Powinieneś im powiedzieć. A ja pogadam z Asią. Później do ciebie zadzwonię i omówimy sprawę wytwórni.
-Komawo.

Rozłączyłam się i wyszłam z sypialni.


   A ja zmykam oglądać dramę :)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Ahh... te moje odkrycia

Hehe... Właśnie coś odkryłam. Pamiętacie, jak wcześniej chwaliłam się tym, że te piosenki, które występują w opowiadaniu, umiem zagrać? Jakiś czas temu ciocia nagrała moje brzdąkanie na gitarze i wcześniej nie pomyślałam o tym, żeby Wam to powiedzieć. No ale mogę to jeszcze przecież nadrobić. Tak więc mam nadzieję, że Wam się spodoba. Nie mam jak wrzucić filmiku, więc daję link. Tylko proszę, nie śmiejcie się z moich głupich min podczas śpiewania. To u nas rodzinne :) Opowiadanie powinno pojawić się w najbliższej przyszłości (a przynajmniej mam taką nadzieję).

niedziela, 23 listopada 2014

Koreański obiadek

Hejo Wam!!

   Yay!! W ciągu dwóch miesięcy już 1000 osób weszło na tego bloga (a tak dokładnie to 1021). Cieszę się z tego, że stało się to tak szybko. Choć szczerze mówiąc, mam wrażenie, że wchodzicie tu tylko z nudów. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się Was zachęcić, do większego udziału w życiu bloga.
   Tak jak obiecałam wstawiam te kilka zdjęć z dzisiejszego obiadku. Był pyszny i wszystkim bardzo polecam wypróbowanie tych, jak i innych potraw koreańskich. Przepisy wzięłam z tego bloga. Zdjęcia mają trochę kiepską jakość, ale to przez to, że były robione telefonem.


   Niby nie do końca prawdziwe, ale jest. Oryginalne kimchi trzyma się przez jakiś czas w lodówce, a to było prawie od razu podane...
Kimchi z ryżem

   W przepisie miała być wołowina...
(chyba) kurczak z warzywami w sosie słodko-kwaśnym

   Na deser trochę mało po koreańsku, ale jak zobaczyłam zdjęcie w internecie, to musiałam spróbować. Wyszło baaardzo czekoladowe.
Tort czekoladowy z kremem czekoladowo-kawowym


   W tym roku z tego zrezygnowałam, ale w zeszłym była, co prawda japońska, ale zupa.
Ramen


   Obiadek był bardzo udany, a goście wyszli dosłownie obżarci. Wszystkim gorąco polecam te potrawy. Co prawda jest przy nich sporo roboty (w końcu ktoś musi pokroić te wszystkie mięsa i warzywa) ale naprawdę warto. Co do ramenu, to akurat do niego wynalazłam przepis z jakiejś innej strony.
   Kocham gotować, ale niestety nie mam jeszcze w tym wszystkim wyczucia, więc główna robota przypadła mojej mamie. Żeby nie było, sporo jej przy tym pomagałam. Ale to jej pozostawiłam dosmaczanie itd.. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że wujek nie zjadł całego kimchi przed przyjściem gości. Zresztą każdy, kto obok niego przechodził, musiał co nieco skubnąć.
   Na dzisiaj kończę (lecę oglądać kolejny odcinek roommate - koreańskiego variety show. Tak, wiem, miałam oglądać programy z zespołami, ale jakoś tak się nie mogłam powstrzymać. W końcu jest tam jeden z moich biasów...). Miejmy nadzieję, że ten tydzień szybko minie i znowu będzie można cieszyć się weekendem. Papaśki :D

sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 34

Hejka

   Niby za wiele się w tym rozdziale nie dzieje, ale nie miałam już siły go dalej pisać. Niedługo cała akcja powinna zacząć się trochę rozkręcać, choć nie wiem kiedy to nastąpi. Niby mam już wszystko wymyślone w głowie, ale chcę dodać jeszcze jeden wątek poboczny na prośbę pewnej osoby (no dobra, będą jeszcze dwa takie, tylko że później). W każdym razie, do napisania najbliższych kilku/kilkunastu rozdziałów będę musiała wiedzieć, jak pewne osoby się zachowują, jakie mają charakterystyczne nawyki, itp., a do tego muszę się jakoś zmobilizować i obejrzeć parę programów z niektórymi zespołami. A teraz życzę miłego czytania.


Gdy wstałam następnego dnia, Junghyun nadal spał. Starając się go nie obudzić, po cichu zjadłam śniadanie. Postawiłam na stole napój kupiony poprzedniego dnia, a obok niego kartkę z napisem „Nie wychodź z mieszkania dopóki nie wrócę. I lepiej to wypij.”. Wrzuciłam jeszcze parę rzeczy do torby i ruszyłam na lotnisko, odebrać Asię i jej przyjaciółkę Magdę. Zaczęłam chyba ostatnio robić za hotel. Tylko gdzie ja je pomieszczę? Pewnie skończy się na tym, że wyląduję na podłodze. Jak uroczo. Ale plus jest taki, że mamy dwa miesiące wolnego, więc nie będę musiała wcześnie wstawać.
-... I koniecznie musimy pokazać jej rzekę Han wieczorem. I widok na Seul z Namsan Tower.
-O to się nie martw, Asia. Znając Minyoung zobaczy wszystko to, co ty. - powiedziałam otwierając drzwi do mieszkania.
-No wiem, wiem... Oo, hey Junghyun. - przerzuciła się na angielski.
-Hey. - odpowiedział chyba lekko zmieszany.
-To jest moja przyjaciółka Magda. - wypchnęła dziewczynę do przodu.
-Ej, może trochę delikatniej. - warknęła. - Hej. - pomachała do chłopaka z uśmiechem.
-Ania, możemy pogadać? - spytał Junghyun. Kiwnęłam głową.
Skierowaliśmy się do sypialni. Pomijając łazienkę, jest to jedyne zamknięte pomieszczenie w tym mieszkaniu.
-Czemu obudziłem się u ciebie?
-Długa historia.
-Mam czas. - westchnęłam.
-Upiłeś się i tu przylazłeś. Nie chciałam, żeby twoja rodzina widziała cię zataczającego się, więc spałeś tutaj.
-I to wszystko?
-Mniej więcej. Nie będę wchodzić w szczegóły. - już miałam wracać do dziewczyn, ale Junghyun złapał mnie za rękę.
-Coś się stało? - zapytał z rozszerzonymi oczami.
-Nie ważne. Nic o czym warto mówić.
Poszliśmy do salonu i pomogliśmy w rozpakowaniu bagaży. Po godzinie wszystko było na swoim miejscu, a my gotowi do wyjścia, żeby świętować zakończenie szkoły, w dormie B.A.P.
Ulice Seulu jak zwykle były pełne życia. Zwłaszcza teraz, kiedy zjeżdża się mnóstwo turystów. Magda cały czas rozglądała się na boki i podziwiała okolicę. Była jednocześnie podekscytowana tym, że pozna sławny zespół. Co prawda nigdy zbytnio nie interesowała się Koreą. Zdecydowanie bardziej zachwyca ją Japonia. Można powiedzieć, że jest rasowym otaku. Kupuje mnóstwo mang, poduszek, kubków i innych rzeczy, na których widnieją postaci z anime.
Po dotarciu na miejsce przywitaliśmy się ze wszystkimi i przedstawiliśmy Magdę. Oczywiście została ciepło przyjęta i już po chwili razem śmialiśmy się w salonie.
-Więc ty też grasz na gitarze? - pytanie zostało skierowane do Asi.
-Ne. Od jakiegoś czasu uczy mnie tata Ani.
-Serio? - zdziwiłam się. - Pierwszy raz o tym słyszę.
-Tak jakoś wyszło... Idzie mi o wiele lepiej niż wcześniej. Ale wciąż często nie trafiam kostką w odpowiednie struny.
-Też miałam z tym problem przez długi czas.
-Co powiecie na to, żeby obejrzeć wczorajszy występ? - wtrącił się Zelo.
-Nie, proszę. Tylko nie to... - zaczęłam marudzić.
-A ja jestem ciekawa, jak wam poszło. - Asia oczywiście musiała to powiedzieć. Mała potwora.
-Więc postanowione. - powiedział z uśmiechem i zaczął podłączać telefon do telewizora.


   Mam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się niedługo. I bardzo was proszę, chociaż ten jeden, jedyny raz zostawcie po sobie jakikolwiek ślad. Możecie poprawiać moje błędy, pisać, co myślicie na temat tego opowiadania i w ogóle bloga, tylko dajcie znak, że to czytacie. A wiem, że tak jest. Mam nadzieję, że pojawi się komentarz od jakiejś osoby, której nie znam (chociaż od Ciebie, Safcia2010, też są mile widziane :) ). Miłego weekendu (a raczej jego końcówki) tym, którzy to czytają :D Może wstawię niedługo zdjęcia (nie będzie ich wiele) z jutrzejszego "azjatyckiego" obiadu.

piątek, 21 listopada 2014

Zabytki Korei

   Dosyć długo zbierałam się do napisania tego posta. A na dodatek zaraz są moje urodziny i musiałam poszukać paru potraw koreańskich (wyszło na to, że są ogólnie azjatyckie), żeby zrobić z tej okazji obiad "rodzinny". Trochę czasu mi to zajęło, bo chyba z ponad tydzień. Ale w końcu jestem i chcę Wam co nieco napisać o zabytkach w Seulu. Uznałam, że ograniczę się tylko do tych, które umieściłam w opowiadaniu.


   Namsan Tower




   Jest to 237 metrowa wieża telekomunikacyjno-widokowa, mieszcząca się na górze Namsan w dzielnicy Yongsan w Seulu. Wskazuje ona najwyższy punkt miasta. Zbudowana została w 1969 roku, ale otwarta dla zwiedzających dopiero 11 lat później. Na terenie wieży dostępnych jest wiele atrakcji (na których temat nie będę się w tym poście rozpisywać - nie chcę mi się :) ). Największą z nich jest wspaniały widok na Seul.



Rynek Namdaemun


   Jak już wspominałam w opowiadaniu, jest to miejsce, w którym można kupić dosłownie wszystko: tanie ubrania, przeróżne sprzęty, rośliny, jedzenie, itp. Rynek otwarty jest praktycznie przez cały czas, więc nie musimy się martwić jeśli w niedzielę okaże się, że czegoś nam brakuje.

Pałac Gyeongbokgung


   Mieści się w północnej części Seulu, w dzielnicy Jongno. Powstał w 1395 roku, ale spłonął i został opuszczony na trzy wieki. Odbudowany został dopiero w 1867 roku przez dynastię Joseon. Żeby nie było tak kolorowo, na początku XX wieku większość zabudowań została zniszczona przez Japończyków. Zaledwie 40% pałacu zostało odbudowane w 2009 roku. Trochę to pokręcone. Dodam jeszcze, że w budowli została zastosowana architektura chińska.

Wioska Bukchon Hanok


   Wioska żywcem wzięta z czasów dynastii Joseon. Mieści się w niej wiele uliczek, a domy zbudowane są z drewna i cegieł. Wszystko jest stworzone tak, żeby pokazać ludziom środowisko miejskie sprzed 600 lat. Nawet restauracje są odpowiednio zaaranżowane do stylu z epoki. Jako ciekawostkę dodam, że nagrywano tam dramę pt. "Personal Taste" (użyto tam jeden z domów).

Rzeka Han


   Niby nie zabytek, ale uważam, że koniecznie trzeba zobaczyć ten widok. Ja niestety jeszcze nie miałam okazji, ale to się jeszcze kiedyś nadrobi :) Han jest główną rzeką w Korei Południowej. Ma 494 km długości i ujście w Morzu Żółtym.


   Może jeszcze kiedyś pojawi się podobny post, ale na dzisiaj to już koniec. Muszę przyznać, że nieźle się z nim namęczyłam. Nie wspominając już o tym, że pisałam go trzy dni. Heh, chyba muszę się w końcu zabrać za pisanie kolejnego rozdziału opowiadania, bo nie wstawiałam go już miesiąc... Mam nadzieję, że się nie obrazicie. Postaram się jutro trochę nad nim pomyśleć, a na razie się z Wami żegnam. Życzę Wszystkim ciekawych snów i mam nadzieję, że w końcu mi się pendrive naprawi :D Jal ja.