czwartek, 30 października 2014

Happy Halloween!!

Annyeong!!

   Jako, że jutro jest jeden z moich ulubionych dni w roku, postanowiłam napisać posta na jego temat. Zapewne za bardzo się nie rozpiszę, ale zawsze coś będzie. Chciałam Wam pokazać, jak nasi koreańscy idole przebierają się na ten dzień. Zdjęć dużo nie znalazłam, ale też nie chciało mi się ich szukać.


   Idole często tylko drobnymi ozdobami zaznaczają, że chodzi im o halloween (B1A4, EXO). Są jednak i tacy, którzy przebierają się, a nawet malują (SHINee).


B1A4

EXO-M


EXO-M

15&

Jung Yonghwa


Od lewej: Onew, Taemin, nw, Key, Jonghyun (ten niżej). Reszty nie znam.


Od lewej: Onew, Taemin, Kai, Key, Jonghyun.


Key







 



   Taa... moje pomysły co do tego posta właśnie się skończyły, więc na tym zakończę. Życzę Wam wszystkim miłego halloween (i dużo cukierków :D ).

środa, 29 października 2014

Koreański cz.7

Hejka.

   Dzisiaj kolejna lekcja z koreańskiego. Tym razem przejdziemy do części ciała.


머리 meori - głowa, włosy
눈 nun - oko/oczy (oni nie mają rozróżnienia na liczbę pojedynczą i mnogą)
코 ko - nos
입 ip -  usta
목 mok - szyja
귀 kwi - ucho
이마 ima - czoło
치아 chia - ząb
손 son - ręka
배 pae - brzuch
다리 tari - noga
발 pal - stopa
어께 eokke - bark, ramię
몸 mom - ciało
가슴 kaseum - klatka piersiowa
무릎 mureup - kolano


   Nie mam siły już nic dzisiaj pisać, dlatego ten post jest taki krótki. A przy okazji mam jeszcze trochę materiału na następną lekcję :) Heh, wymyśliłam już, o czym będzie kolejne opowiadanie z Jungkookiem. Zaczęłam dzisiaj pisać kolejny rozdział  do bieżącego, ale nie wiem, kiedy go skończę. Jakoś tak nie mam kiedy pisać. Jak wypisałam te części ciała, od razu przypomniała mi się piosenka Taeyanga "Neoui nun ko ip...". Uwielbiam ją. Nie wiem czemu, ale często śpiewam ją tak po prostu. Kiedy mam ochotę pośpiewać. Czyli często :D Zastanawiam się, jak rodzice ze mną wytrzymują... Jedna z pierwszych rzeczy, które robię po powrocie do domu to siadam do fortepianu i zaczynam grać i śpiewać. No dobra, dam Wam już spokój. Jal ja :)

niedziela, 26 października 2014

Koreański cz.6

Ejo. 

   Dzisiaj napiszę o dwóch niepowiązanych ze sobą rzeczach. Postanowiłam tak zrobić ze względu na to, że oba te tematy są dosyć krótkie.


Miesiące w koreańskim są bardzo proste. Wystarczy połączyć cyfrę, odpowiadającą danemu miesiącu, ze słowem 월 wol (miesiąc). Zwróćcie uwagę na minimalne zmiany przy czerwcu i październiku. Również przy niektórych miesiącach następuje udźwięcznienie liter.

Styczeń - 일월 irwol
Luty - 이월 iwol
Marzec - 삼월 samwol
Kwiecień - 사월 sawol
Maj - 오월 owol
Czerwiec - 유월 yuwol
Lipiec - 칠월 chirwol
Sierpień - 팔월 parwol
Wrzesień - 구월 kuwol
Październik - 시월 shiwol
Listopad - 십일월 shibirwol
Grudzień - 십이월 shibiwol

    Teraz coś, czego po części nie rozumiem, czyli klasyfikatory. Służą one do określenia liczby obiektów z danego zbioru.

개 kae - klasyfikator ogólny, używany do liczenia przedmiotów, które nie posiadają swojego klasyfikatora.
병 pyong - służy do liczenia butelek.
잔 chan - służy do liczenia filiżanek, szklanek, kubków, kieliszków.
권 kwon - służy do liczenia książek, woluminów.
장 chang - służy do liczenia kartek papieru, arkuszy.
마리 mari - służy do liczenia zwierząt.
명 myeong - niehonoryfikatywny klasyfikator, służy do liczenia osób.
켤레 kyeolle - służy do liczenia par, np. skarpet.
대 tae - służy do liczenia samochodów.
송이 songi - służy do liczenia kwiatów.
자루 chalu - służy do liczenia drobnych przedmiotów o podłużnym kształcie, np. ołówków.


   Jeszcze zrozumiem zastosowanie przy filiżankach, butelkach, czy parach, ale na jaką cholerę im klasyfikator do "drobnych przedmiotów o podłużnym kształcie"? Czasami naprawdę nie rozumiem Korei. To tyle na dzisiaj. Zrobiłam sobie chwilową przerwę z opowiadaniem, ale postaram się do niego niedługo wrócić.

środa, 22 października 2014

Rozdział 33

Ejo.

   Dzisiaj macie wyjątkowo długi rozdział. Trochę się rozpisałam. Jestem już wykończona, bo musiałam go jeszcze przepisać do komputera.


-Jesteście gotowi? - spytała wychowawczyni.
-Ne. - odezwała się klasa zebrana w krąg.
-Dobrze. Chciałam wam podziękować za te dwa lata. Włożyliście mnóstwo pracy i nerwów w naukę, dzięki czemu kończycie tą szkołę z najlepszym wynikiem. Jestem dumna z tego, że mogłam uczyć tak utalentowanych ludzi jak wy i mam nadzieję, że odniesiecie wielkie sukcesy. Wasz występ zaczyna się za piętnaście minut. Zakładajcie już mikroporty. Gdzie jest Ania?
-Poszukam jej. - powiedział Junghyun.
Nie zajęło mu to wiele czasu. Tak jak podejrzewał, znajdowałam się w sali ćwiczeń.
-Stresujesz się?
-Trochę. - odpowiedziałam.
-No tak, zakończenie roku to już coś większego. Nie martw się. Wszystko się uda. - podszedł bliżej i zaczął zakładać mi mikroport. - Jesteś z nas najlepsza, więc mało prawdopodobne, że to ty coś źle zrobisz.
-Junghyun...
-Tak, wiem. Miałem tego nie mówić. Ale to prawda. Chodź, bo się spóźnimy.
Wyszliśmy z sali i skierowaliśmy się w stronę pozostałych. Nasza klasa liczyła czternaście osób, więc można było zrobić niezłe widowisko. Co roku drugoklasiści pokazywali swoje zdolności i to, czego się nauczyli przez ten czas, na zakończenie szkoły. Wszyscy przebrani i umalowani weszliśmy na scenę. Wyszło znacznie lepiej niż na próbach. Nie mówiąc już o tym, że byliśmy w świetnych nastrojach. Publiczności też się bardzo podobało, wnioskując po jej końcowej reakcji. Zeszliśmy zadowoleni z siebie.
-Gratuluję sukcesu.
-Zelo, co tu robisz?
-Nie mogłem nie zobaczyć waszego zakończenia. A przy okazji je uwieczniłem. - pokazał swój telefon.
-Chyba nie chcę tego oglądać...
-To co, świętujemy?
-Nie mogę. - powiedziałam zrezygnowana. - Muszę iść do pracy.
-Dzisiaj też?
-Ostatni dzień. Bawcie się beze mnie.
-Chciałabyś. A jutro?
-Mam gości.
-A, no tak.
-Tym lepiej. - dodała Minyoung. - W większej grupie będzie raźniej.
-Więc widzimy się jutro w naszym dormie? - spytał Zelo.
-Ne. - odpowiedzieliśmy chórem.
Pożegnałam się ze wszystkimi i ruszyłam do pracy. Tam czekała na mnie niespodzianka.
-Chciałam państwa ze smutkiem poinformować, że nasza pracownica dzisiaj odchodzi. - powiedziała szefowa do klientów. Widać było, że niektórzy z nich byli trochę zasmuceni. - Dlatego przygotowałam coś specjalnego. - w tym momencie zza lady wyszedł Yoonmyeon, niosąc śliczny tort.
Cała sala wstała i zaczęła bić pożegnalne brawa. Nie sądziłam, że ktoś się tym przejmie. No, może oprócz szefowej, która musiała znaleźć za mnie zastępstwo.
-Chciałam podziękować całej "załodze". Świetnie mi się z wami współpracowało. Dziękuję również wam wszystkim za to, że przychodziliście, czasami głównie po to, żeby mnie posłuchać. - razem zaczęliśmy się śmiać.
We czwórkę usiedliśmy do jednego stolika i pokroiliśmy tort. Oczywiście każdego z klientów poczęstowaliśmy kawałkiem. Tego dnia panowała bardzo przyjemna atmosfera. Gdy zbierałam się już do wyjścia wszyscy życzyli mi powodzenia w życiu i karierze.
-Będę tu przychodzić od czasu do czasu.
-Mam taką nadzieję. - powiedziała szefowa.
-Annnyeonghi gyeseyo.
Powrót do mieszkania zdawał się być dłuższy niż zwykle. Pewnie dlatego, że się zamyśliłam. Teraz wszystko będzie wyglądało trochę inaczej. Ostre ćwiczenia od rana do noce, żeby być świetnie przygotowanym do debiutu. Mam tylko nadzieję, że ludzie dobrze nas przyjmą. Jeśli nie, cała praca pójdzie na marne. Po dotarciu na miejsce rzuciłam torbę w kąt i poszłam do kuchni, zrobić sobie kakałko. Już miałam usiąść przy laptopie, gdy ktoś zapukał do drzwi. Odstawiłam kubek na stół i poszłam otworzyć. Ledwo zdążyłam przekręcić zamek, a osoba wparowała do mieszkania, złapała mnie za szyję i zaczęła całować.
-Junghyun przestań!! - krzyknęłam, gdy udało mi się odepchnąć chłopaka. - Odbiło Ci?! Na kilometr śmierdzi od Ciebie alkoholem. Co Cię naszło na picie?
-A co, nie mogę czasami wypić?
- Nie, jeśli doprowadzasz się do takiego stanu. Niedługo będziesz sławny i musisz zacząć panować nad tym, co robisz. No chyba, że chcesz szybko skończyć swoją karierę. - westchnęłam. - Chcesz coś do picia?
-Może być woda.
Skierowałam się w stronę kuchni, ale po drodze Junghyun złapał mnie od tyłu i zaczął całować po szyi.
-Yah!! Ogarnij się!! - wyrwałam się z jego uścisku i przyłożyłam mu z "liścia", aż odrzuciło go trochę w bok. - Lepiej usiądź na krześle, zanim zrobisz coś bardziej głupiego. - dodałam i po chwili postawiłam przed nim szklankę z wodą. Ciszę przerwał mój telefon. - Yeobeoseyo?
-Jest może u Ciebie Junghyun? - to była jego mama.
-Ne. Zostanie na noc.
-Dobrze. Już zaczynałam się martwić, bo nie widziałam go od waszego występu.
-Dopilnuję, żeby jutro wrócił.
-Kamsahamnida. - rozłączyła się.
-Czemu niby mam tu nocować? - spytał chłopak.
-Bo nie chcę, żeby twoja matka, ani rodzeństwo widziało Cię w takim stanie.
W tamtej chwili potrzebował dużo snu, więc poszłam po jakąś kołdrę. Gdy skończyłam robić mu posłanie w salonie, próbował wstać, ale trochę mu to nie wyszło i wylądował na stole. Podeszłam do niego i pomogłam przejść na "łóżko". Kiedy się kładł, pociągną mnie na siebie i przytrzymał w talii.
-Puść mnie. - powiedziałam stanowczo. Po chwili zastanowienia wykonał moje polecenie. Wstałam, przykryłam go i skierowałam się w stronę kuchni, po swoje nawet nie zaczęte kakao. - Lepiej, żebyś do jutro wytrzeźwiał.
Posiedziałam jeszcze trochę, a gdy zobaczyłam, że chłopak już śpi, wyszłam do sklepu kupić mu coś na kaca.


   Taa... moje pomysły są czasem dziwne. Nigdy nie wiadomo, co mi do głowy przyjdzie.

wtorek, 21 października 2014

Koreański cz.5

Hejka.

   Dzisiaj trochę liczb. Koreańczycy niestety nie mogli sobie uprościć życia i używają dwóch systemów liczbowych. Jednym z nich jest forma rdzenna, a drugim sinokoreańska. Szkoda, że nie zostali tylko przy tym drugim. Jest znacznie łatwiejszy do nauczenia się. Wystarczy, że będziecie znać cyfry od 1 do 10, a resztę wystarczy odpowiednio połączyć. Forma rdzenna zaczyna się komplikować od 20. Poza tym, jest w niej więcej znaków do pisania.

Forma rdzenna:

0 - 영 yeong
1 - 하나 hana
2 - 둘 tul
3 - 셋 set
4 - 넷 net
5 - 다섯 taseot
6 - 여섯 yeoseot
7 - 일곱 ilgop
8 - 여덟 yeodeol
9 - 아홉 ahop
10 - 열 yeol

11 - 열하나 yeorhana
12 - 열둘 yeoltul
13 - 열셋 yeolset
14 - 열넷 yeolnet
15 - 열다섯 yeoltaseot
16 - 열여섯 yeolyeoseot
17 - 열일곱 yeorilgop
18 - 열여덟 yeolyeodeol
19 - 열아홉 yeorahop

20 - 스물 seumul
30 - 서른 seoreun
40 - 마흔 maheun
50 - 쉰 swin
60 - 예순 yesun
70 - 일흔 ireun
80 - 여든 yeodeun
90 - 아흔 aheun
100 - 백 paek

Forma sinokoreańska:

0 - 공 kong
1 - 일 il
2 - 이 i
3 - 삼 sam
4 - 사 sa
5 - 오 o
6 - 육 yuk
7 - 칠 chil
8 - 팔 pal
9 - 구 ku
10 - 십 ship

11 - 십일 shibil
12 - 십이 shibi
13 - 십삼 shipsam
14 - 십사 shipsa
15 - 십오 shibo
16 - 십육 shipyuk (w podręczniku mam wersję shimnyuk ale nie wiem, skąd im się to wzięło)
17 - 십칠 shipchil
18 - 십팔 shippal
19 - 십구 shipku

20 - 이십 iship
30 - 삼십 samship
40 - 사십 saship
50 - 오십 oship
60 - 육십 yukship
70 - 칠십 chilship
80 - 팔십 palship
90 - 구십 kuship
100 - 백 paek

Powyżej stu używany jest tylko system sinokoreański.

200 - 이백 ibaek
300 - 삼백 sambaek
400 - 사백 sabaek
500 - 오백 obaek
600 - 육백 yukpaek
700 - 칠백 chilbaek
800 - 팔백 palbaek
900 - 구백 kubaek

1 000 - 천 cheon
2 000 - 이천 icheon
3 000 - 삼천 samcheon
4 000 - 사천 sacheon
5 000 - 오천 ocheon
6 000 - 육천 yukcheon
7 000 - 칠천 chilcheon
8 000 - 팔천 palcheon
9 000 - 구천 kucheon

10 000 - 만 man
100 000 - 십만 shimman
1 000 000 - 백만 paekman
10 000 000 - 천만 cheonman
100 000 000 - 억 eok

Nie gwarantuję poprawnego zapisu w romanizacji. Ahh... Nie mam siły już więcej dzisiaj pisać. Jal ja.

poniedziałek, 20 października 2014

Rozdział 32

Hejo.

   Ahh... Męczący dzień. Ten weekend był jak dla mnie zdecydowanie za krótki. Nie zdążyłam się porządnie wyspać. Ale właśnie sobie postanowiłam, że od dzisiaj zaczynam spać po co najmniej 8 godzin. Ciekawe jak mi to wyjdzie... Jutro wstawię kolejną część koreańskiego.


   -Gdzie jest mój miś?! - krzyknął Daehyun.
   -Jaki miś? Aaa... ten zielony w ubranku, z którym zawsze śpisz.
   -Ne.
   -Nie mam pojęcia. Spytaj Zelo. Może gdzieś go widział.
   -Nie zabrałem żadnego misia.
   -To gdzie on jest? - wszyscy wzruszyli ramionami. - Jeśli go dzisiaj nie znajdziecie, powiem publicznie kompromitujące rzeczy na wasz temat. - jak na rozkaz rzucili się przeszukiwać mieszkanie. Zaglądali dokładnie wszędzie.
   -Pewnie sam go gdzieś schował. - mruknął Himchan.
   -Macie czas do wieczora. - westchnęli tylko i wzięli się do roboty.
   Przeszukali wszystkie pomieszczenia, ale maskotki nie znaleźli. Po dwóch godzinach zebrali się w piątkę w jednym miejscu i zaczęli się zastanawiać, co zrobić w tej sytuacji.
   -Może kupić mu identycznego misia.
   -Kapnie się. Poza tym, ciężko byłoby to zrobić.
   -Poczekajcie chwilę. - powiedział Zelo, biorąc do ręki telefon.
   -Ania, mamy problem.
   -Znowu ktoś skręcił kostkę?
   -Ani... To coś gorszego.
   -Zaczynasz mnie przerażać.
   -Jeszcze nic się nie stało... Chodzi o to, że... Daehyun zgubił misia.
   -Pfahahaha... to jest takie straszne?
   -Tak, bo oskarża nas o zabranie go.
   -No i...?
   -Zagroził, że jeśli nie znajdziemy go do wieczora, wyjawi nasze kompromitujące sekrety.
   -No to macie problem. A co ja mam na to poradzić?
   -No nie wiem. Cokolwiek.
   -Aigoo... Dobrze. Zaraz u was będę.
   Że też istnieje tak specyficzny zespół. Zelo śpi z Jongup'em, Daehyun z misiem, Yongguk kocha ostry ramen, Himchan jest uzależniony od kofeiny. Śmiech przy nich jest zapewniony. Po niedługim czasie dotarłam na miejsce.
   -Gdzie on jest? - spytałam.
   -Siedzi w salonie. - skierowałam się w tamtą stronę i dosiadłam do chłopaka.
   -Powiedz mi, co się właściwie stało?
   -Dzisiaj po śniadaniu wszedłem do pokoju i przypadkiem zauważyłem, że nie ma mojego misia.
   -I jesteś pewny, że nigdzie go nie przekładałeś?
   -Sugerujesz, że wkręcam chłopaków?
   -Mówię tylko, że mogłeś położyć gdzieś misia i o nim zapomnieć.
   -Chyba raczej nie...
   -Był ktoś u was dzisiaj?
   -Oprócz ciebie tylko menadżer.
   -A byliście przy nim cały czas?
   -Ani... na chwilę został sam w dormie... Mam do niego zadzwonić?
   -Trzeba sprawdzić wszystkie możliwości, więc tak. - wyjął komórkę i wykręcił numer.
   -Menadżerze, nie widziałeś dzisiaj gdzieś mojego misia? - spytał po chwili. - Ne. Właśnie go szukamy. - rozłączył się.
   -I co? - pokręcił głową. - Na pewno się gdzieś znajdzie.
   -Daehyun, a nie brałeś go przypadkiem wczoraj do samochodu? - zapytał Youngjae. Chłopak zrobił wielkie oczy.
   -Racja! Możliwe, że zostawiłem go z tyłu.
   Od razu pobiegliśmy przeszukać pojazd. Misia znaleźliśmy tam, gdzie podejrzewaliśmy.
   -Chyba powinieneś coś powiedzieć chłopakom.
   -A, tak... Przepraszam, że oskarżałem was o zabranie go.
   -Nic się nie stało. Ale jeszcze raz spróbujesz nam w jakikolwiek sposób grozić, a Ci tego nie daruję. - ostrzegł Yongguk.
   -Haha... Tylko się nie pozabijajcie.
   Co za ludzie. Ale widać, że są ze sobą blisko. Po powrocie do dormu znowu zaczęli razem żartować. Ciężko byłoby postawić ich przeciwko sobie.

niedziela, 19 października 2014

Rozdział 31

Annyeong.

   Yay!! W końcu przeszłam przez ten rozdział. Było ciężko, ale się udało. Dziękuję za pomoc koleżankom, które dawały mi pomysły, a do mojego pustego łebka nic nie docierało. Hmm... nawet sporo się tam dzieje.


-Yeoboseyo?
-Hej. Wpadłabyś teraz do nas? - spytał się mnie Yongguk.
-Coś się stało? - brzmiał dosyć dziwnie.
-Powiem Ci jak przyjdziesz.
-Arasso. Niedługo będę.
Ciekawe, o co może chodzić. Założyłam buty i wyszłam z mieszkania. Po jakichś 15 minutach dotarłam na miejsce.
-Musimy iść na trening, a nie chcemy zostawiać Zelo samego. - powiedział lider.
-A czemu nie może pójść z wami?
-No bo... skręcił kostkę.
-Mwo?
-Wykonywał różne triki na deskorolce i jakoś tak niefortunnie upadł.
-Nie gniewaj się. - powiedział Junhong, idąc w naszą stronę o kulach. - To było niechcący. - westchnęłam.
-Zostanę z nim.
-Komawo. To my już wychodzimy. - po chwili zostaliśmy sami.
-Obiecałeś, że będziesz na siebie uważał. - spuścił głowę z zakłopotania. - I to jeszcze tuż przed world tour. Teraz lepiej się połóż, bo znowu sobie coś zrobisz. - Wrócił do salonu i usiadł na kanapie. - Chcesz coś do jedzenia?
-Ne.
Poszłam do kuchni przejrzeć zawartość lodówki. Okazało się, że prawie nic w niej nie ma. Zrobiłam zwykłe kanapki z szynką i dosiadłam się do Zela.
-Macie tu jakieś gry planszowe, czy coś takiego?
-Chyba tak. Zaraz przyniosę.
-Nigdzie się nie ruszasz. - zatrzymałam go ruchem ręki. - Powiedz mi gdzie, a ja poszukam.
Po pięciu minutach już rozkładaliśmy chińczyka. Dawno w to nie grałam. Ja wybrałam zielone pionki, a Junhong niebieskie. Nic dziwnego. W końcu to jeden z jego ulubionych kolorów. Całkiem zabawnie nam to szło. Gdy po raz trzeci go ograłam stwierdził, że znudziła mu się ta gra i siedział potem naburmuszony.
-Nie umiesz przegrywać. Zachowujesz się teraz jak dziecko.
-No i dobrze.
-Masz zamiar taki być do końca dnia? - nie odpowiedział. - Gdybyście tylko mieli jakieś słodycze. - popatrzył na mnie, a w jego oczach pojawiły się iskierki.
-Ania, co ty na to, żebyśmy upiekli ciasto? Ostatnio ciągle chodzi po mnie czekolada...
-Nie macie składników. - kiedy zrobił aegyo nie potrafiłam mu odmówić. - Arasso. - westchnęłam. - Zaraz pójdę do sklepu. - wstałam, wzięłam torbę i ruszyłam do wyjścia. - Niedługo wrócę.
Na szczęście market był blisko. Na początku poszłam po najważniejszą rzecz, czyli kakao. Musiałam kupić prawie wszystko. Po powrocie skierowałam się prosto do kuchni i rozpakowałam zakupy. Chwilę później przyczłapał Zelo.
-To od czego zaczynamy?
-Najpierw trzeba wszystko przygotować, żeby nie musieć potem niczego szukać.
Pomógł mi rozstawić produkty i odpowiednie naczynia. Wrzuciłam do miski jajka, cukier i masło, aż nagle dostałam w twarz białym proszkiem.
-Yah!! No i co się tak śmiejesz?! - przetarłam oczy z mąki. Chłopak nie przestawał, więc obsypałam go kakaem. Wtedy już zaczęła się wojna. Nie dość, że my, to i cała kuchnia była biało-brązowa. - I jak my teraz wyglądamy. Na pewno nie wrócę tak do domu.
-Nie masz żadnych ciuchów na zmianę... Mogę ci coś teraz dać, a to się upierze.
-Najpierw pójdę się umyć. - jak powiedziałam, tak zrobiłam.
Zelo dał swoją dużą bluzkę, która sięgała mi do połowy ud. Później to on się przebrał. Zajęło mu to trochę więcej czasu przez problemy z kostką. Wrzuciliśmy rzeczy do pralki i zabraliśmy się za sprzątanie kuchni. Wbrew pozorom szybko się z tym uwinęliśmy i mogliśmy w końcu dokończyć wypiek. Oczywiście nie obyło się bez podjadania surowego ciasta. Formę włożyliśmy do piekarnika i usiedliśmy na kanapie. Musieliśmy czekać jeszcze pół godziny. Po chwili Junhong zaczął mnie łaskotać.
-Zelo, przestań!! Wiesz, że tego nie lubię. - próbowałam trzymać jego ręce, ale niestety był silniejszy. Ciągle się śmiałam i wierciłam, co doprowadziło do tego, że spadłam na podłogę. Pociągnęłam za sobą chłopaka, który upadł prosto na mnie. Gdy przestaliśmy się śmiać, Junhong zbliżył się i zaczął mnie całować.
-Chyba przyszliśmy w nieodpowiedniej chwili. - Yongguk zaczął się śmiać, a my szybko zerwaliśmy się na równe nogi. No prawie.
-Au!
-Mianhae. Gwenchana?
-Ne.
-Emm... Czemu jesteś w samej bluzce Zela?
-Robiliśmy ciasto.
-Aha... Chyba nie chcę znać szczegółów.